header

Środa, 20 kwietnia – wyjazd na Górnika do Zabrza. Była podniosła atmosfera, wszyscy czekali na te 3 punkty, które w efekcie nie przyjechały do Bielska-Białej. Miało być pięknie… A wyszło jak… Wyszło.

Na boisku

 

Chłopaki próbowali, biegali, coś strzelali, z mizernym skutkiem. Raziła nieskuteczność, błędy defensywy, brak napastnika, który cokolwiek by zdziałał na boisku.

Górnik Zabrze wyszedł na boisko z myślą, że ten mecz jest na wagę 6 punktów, co było widać w wysokim pressingu od pierwszych minut. Górnicy co chwilę stwarzali sobie sytuacje bramkowe, a Zubas musiał mocno się spinać żeby zachować czyste konto. Po dwóch wymuszonych zmianach Veretilla i Piacka, obrona poszła w rozsypkę,i jak mawia klasyk,’ cały misterny plan…’ . Efektem naruszonego bloku defensywnego, była pechowa interwencja Adama Mójty, która zakończyła się niefortunnym golem samobójczym. Co do dalszej gry, nasi piłkarze grali nieskutecznie, i trzeba się cieszyć summa summarum, że nie wróciliśmy do Bielska z bilansem bramkowym 3:0. Tutaj należy podkreślić fantastyczne umiejętności Zubasa i dużą porcję szczęścia.

Na trybunach

Nowy stadion Górnika tylko wzmagał chęć odwiedzenia Zabrza w ten środowy wieczór. Punkt 17:40 zbiórka, każdy z wielkim zapałem garnął się do autokaru, by udać się w podróż za Podbeskidziem. Planowy odjazd o godzinie 18:00 nie wypalił, z powodu smutnych panów, którzy nie omieszkali wlepić 2 mandatów, a dodatkowo kolegę zaprosili na komendę. Ze względu na opóźnienie odpuszczamy postój, za to dobrze bawiąc się w autokarze wśród chóralnych śpiewów, docierając na miejsce na styk. 3 autokary + samochody daje wynik 267 głów na sektorze gości. Tego dnia mamy ze sobą 3 flagi( Wiecznie Młodzi, Bielska Twierdza, On Tour).  Od pierwszego gwizdka ruszamy z dobrym dopingiem, który nie ma co ukrywać padł, po straconej bramce. Kilkukrotnie pozdrawiamy szanowny PZPN.

Górnik Zabrze przez pełne 90 minut bardzo dobrze prezentował się na swojej trybunie.

Po przegranym meczu piłkarze za bardzo się nie kwapili by podejść pod sektor gości…  Stojąc w okolicach 16-tego metra podziękowali za naszą obecność oraz wsparcie.

Do pozytywów zaliczamy przygotowaną na grillu giętą, co nieco podnosiło morale.

Na powrocie jak zwykle nie obyło się bez mandatów.

 

Na dokładkę dorzucamy porcję statystyk.

Document-page-001

 

  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  


Komentowanie jest zablokowane.